Trzydzieści dwa wspomnienia część 2

Nadeszła wiekopomna chwila by w rok po publikacji CZĘŚCI PIERWSZEJ wspomnień o zamojskich SP32 przejść do części drugiej poświęconej zamojskim „odkurzaczom” o numerach inwentarzowych od 061 do 145. Z góry przepraszam za tempo godne szachisty korespondencyjnego ale w końcu to strona o kolei więc fakt ten w pewien sposób zobowiązuje do utrzymania pewnych terminów. No dobra -  żarty na bok. Zapraszam na drugą (i nie ostatnią) część wspomnień.

SP32-061

W odróżnieniu od „pięćdziesiątek” czyli egzemplarzy o numerach inwentarzowych z przedziału 050-060 ta konkretna maszyna zapisała się długą i owocną służbą na szlakach Zamojszczyzny. Spotykałem ją często zarówno w obsłudze lokalnych osobowych jak i składów dalekobieżnych do Kędzierzyna (później Wrocławia), Krakowa czy Warszawy. Spotkać ją można było także na pośpiesznym „Roztoczu” a nawet „Hetmanie”! Jednym słowem był to egzemplarz stanowiący od samych początków wyjątek od reguły psującego się na potęgę „odkurzacza”.

Tutaj SP32-061 złapana w styczniu 2001 roku podczas obsługi osobowego relacji Hrubieszów Miasto – Zawada. Maszyna na krótko przed wyjazdem do ZNLS Piła w celu wykonania naprawy rewizyjnej.Kilka dni później już w zupełnie innej i bardziej adekwatnej do pory roku scenerii. Zmianie uległo także zestawienie składu. Zamiast dyżurnej „bonanzy” pojawił się przedziałowy 111A.

Długo kazała na siebie czekać SP32-061 nim udało się ją znów złapać na szlaku. Naprawa rewizyjna w pilskim ZNLS przeciągnęła się niemal rok ale ostatecznie maszyna powróciła na szlaki Zamojszczyzny w marcu 2003 roku. Tutaj lokomotywa jak wprost spod igły, sfotografowana w kwietniu 2003 nieopodal semafora wjazdowego stacji Werbkowice.

Jakość zdjęcia lipna ale „świeżynce” nie mogłem odpuścić. SP32-061 po przyprowadzeniu składu wieczornego osobowego z Hrubieszowa zabiera się do manewrów (czyli przestawienia wagonów na tor numer 3). Zdjęcie wykonane ze stojącego po drugiej stronie peronu pociągu pośpiesznego do Wrocławia.

Jak już wspomniałem był to jeden z najlepszych zamojskich wozów tej serii. Stąd też i spotkania z nim były częste i miały miejsce przy różnych okazjach. Tutaj w Zamościu SP32-061 zapina się do niedzielnego osobowego „przedłużenia” nocnego Wrocławia do Hrubieszowa. Część pasażerów uzależniona od nikotyny korzysta z chwili przerwy i raczy się fajeczką. Maj 2003.

SP32-061 wjeżdża do Werbkowic z wieczornym osobowym Hrubieszów – Zamość dowożącym na pośpieszny do Wrocławia. Czerwiec 2003.

SP32-061 na tle werbkowickiego młyna przy porannej „protezie” hrubieszowskiej od nocnego Wrocławia. Kwiecień 2003.

Jak już wspomniałem SP32-061 żadnej pracy się nie bała. Czasem spotkało się ją na nocnej „zdawce” do Hrubieszowa, a czasem gdy zabrakło SM48 to delegowano ją także i do przetoków. Jak w tym przypadku w sierpniu 2003 gdy maszyna przybyła rankiem celem przestawienia wahadła ładownych talbotów z torów stacyjnych na bocznicę cukrowni.

Po zakończonych manewrach jeszcze tylko krzyżowanie z osobowym Zamość – Hrubieszów i możne zjechać do Zamościa luzem. Po prawej na torze 2 stoi SP32-061. Po lewej na jedynce wjeżdża SP32-145 z osobowym z Zamościa.

Jak przetoki to także i osobowe. SP32-061 podczas manewrów z wagonami na terenie ZNTK Hrubieszów.

Tego dnia na terenie „zetenteku” sformowano całkiem pokaźne wzmocnienie składu wieczornego osobowego do Zamościa. Po zakończeniu formalności przyszedł czas na podstawienie się w hrubieszowski peron. Po prawej widać wahadło talbotów które dwie SM48 będą w odbiegu za osobowym zabierać w kierunku Zamościa.

Kolejny dzień i kolejna praca przy przetokach w Hrubieszowie. Jak widać raz na osobówce przyjeżdżało 5 wagonów, a raz jeden.

Werbkowice, sierpień 2003 praca przy osobowych.

Ale gdy trzeba było to 061 podejmowała także i robotę na pociągach pośpiesznych. Tutaj w Zawadzie szykuje się do nieplanowej podmiany za SP32-206 na pośpiesznym „Roztocze” z Warszawy Zachodniej do Rawy Ruskiej.A tutaj już z rzeczonym pośpiesznym „Roztocze” do Rawy Ruskiej podczas postoju w Zwierzyńcu. Jak widać, wspaniała maszyna, która żadnej pracy się nie „bała”. Jakże i dziś by się taka przydała.

SP32-062 (po modernizacji SP32-207)

Zamojski odkurzacz numer 062 podobnie jak inne sześćdziesiątki należał to grona tych lepszych i bardziej chwalonych sprzętów. Spotykałem go również dość często zarówno na osobówkach jak i przy trudniejszej obsłudze składów dalekobieżnych czy nawet „Hetmana”. Lokomotywa ta znikła ze szlaków… hmm chyba mniej więcej w roku 2000. Słuch po niej zaginął aż nagle któregoś słonecznego czerwcowego dnia roku 2001 moją uwagę przykuł dziwnie błyszczący nowością kształt SP32 prowadzącej poranną „protezę” hrubieszowską od nocnego Wrocławia… Postanowiłem to sprawdzić.SP32-207 z popołudniowym osobowym Zamość-Hrubieszów. Uwagę zwraca skład pociągu. Tak, są to dwa wagony wyłączone ze składu nocnego Wrocław – Zamość które potem na kursie powrotnym z Hrubieszowa zostaną najzwyczajniej w świecie włączone w Zamościu we wrocławskiego „nocnika”. Wszystko aby pasażerom zaoszczędzić bezsensownej przesiadki. Nawet takiej teoretycznie mało bolesnej bo blisko domu i drzwi w drzwi. Jak widać czasem kolejarze jednak potrafili działać jak ludzie.

SP32-207 w promieniach zachodzącego czerwcowego słońca opuszcza Werbkowice ze składem łącznika do nocnego pociągu Zamość – Wrocław. Lipiec 2001.

Tutaj SP32-207 ze składem osobowego Zamość-Zawada. Przy okazji koniecznie trzeba wspomnieć o niezawodności i osiągach lokomotyw SP32-2xx. Po półrocznym testowym objeżdżeniu nowych nabytków zamojskiej „szopy” znalazły one stałe zatrudnienie przy obsłudze pociągów dalekobieżnych. Maszyna o numerze 207 od 1 stycznia 2002 przyjęła stały codzienny obieg: Zamość – Rzeszów – Zamość (z nocnym pośpiesznym Wrocławiem) – Zamość – Zawada – Zamość (z osobową dojazdówką na pośpieszny „Roztocze” do Warszawy) – Zamość Bortatycze. Taki schemat trwał do rozkładu 2004/2005 gdy dojazdówki do Zawady zastąpiono ZKA a SP32-207 pozostała przy prowadzeniu nocnego Wrocławia. Jednak po przyjeździe rano z Rzeszowa maszyna często udawała się jeszcze do Hrubieszowa luzem w celu wykonania manewrów na wagonowni. W roku 2007 nastąpiła kolejna zmiana i SP32-207 przeniesiono do obsługi obiegu Zamość („Hetman”) – Dębica – Rzeszów – („Roztocze”) Zamość lub odwrotnie. Co warte szczególnego podkreślenia SP32-207 podczas 6 lat obsługi wyżej wymienionych odcinków ze składami o masie od 250 do 500 ton, nigdy nie zaliczyła poważnego defektu na szlaku. Warto o tym wiedzieć zwłaszcza gdyby np. jakiś przewoźnik szukał niezawodnych lokomotyw spalinowych do prowadzenia pociągów dalekobieżnych we wschodniej i południowej Polsce albo nie wiedział jaki typ maszyny się sprawdzi najlepiej. Ludzie w branży gadają, że jakieś rdzewieją sobie już niemal dekadę na bocznicy stacji Krzyż Wlkp.

Sierpień 2002, SP32-207 przy stałej obsłudze nocnego Wrocław – Zamość. Tutaj podczas krótkiego postoju handlowego w Bełżcu.

SP32-207 pędzi na biegu przez Werbkowice powracając ze służby przy manewrach na ZNTK Hrubieszów.

SP32-066

No i doszliśmy do mojego ulubionego z pokaźnego stadka zamojskich „odkurzaczy”. Czemu ulubionego? Bo pierwszego na którym uczyłem się tajników takich, że lokomotywa ma tablicę z numerem itp. ;) Zresztą był to chyba nie tylko mój ulubiony pojazd tej serii bo 066 odkąd pamiętam była zaprzeczeniem opinii o SP32 jako zemście Ceaușescu. Lokomotywa jako ciesząca się opinią mocnej, prowadzała w latach 90-tcyh pośpieszne „Hetman” i „Roztocze” , prowadzała nocny Wrocław i nocną Warszawę czyli najcięższe pociągi w regionie. No i prowadziła też często wszystko co się da  (czasem włączenie z jakąś lokalną zdawką) gdyż po prostu było wiadomo, że zawsze da radę.

Jak niedawno udało mi się ustalić: SP32-066. Tutaj przy nocnym osobowym Hrubieszów Miasto – Kędzierzyn Koźle wczesną wiosną 1992 rozpędza się wyjeżdżając z Werbkowic w stronę Konopnego.

SP32-066 z osobowym Hrubieszów Miasto – Bełżec. Podawanie lokalizacji w opisie zbędne ;) . Wczesna wiosna 1992. Dla ciekawskich – osobówka była zestawiona tak: B,A,B,Bh(ryflak).

Czasy bardziej nowożytne, czyli luty 2002. SP32-066 z porannym osobowym Zamość – Hrubieszów przy peronie w Werbkowicach.

Maszyna jak widać po stanie malatury dojeżdżała już wtedy ostatki przed naprawą rewizyjną. Czasem na osobowym hrubieszowskim jak tutaj.

Albo na osobowym Horyniec – Rzeszów jak tutaj w Jarosławiu.

SP32-095

Lokomotywa o numerze 095 niestety dość szybko zakończyła karierę na zamojskich szlakach. W 2000 roku odstawiono ją by czekała na naprawę rewizyjną i tak już niestety stała na zamojskich Bortatyczach przestawiana z kąta w kąt. Pamiętam ją prowadzącą dość często nocnego Wrocławia, nawet w ostatnim okresie działalności. Lokomotywa wyróżniała się też czerwonymi ozdobnikami na rynienkach i reflektorach.

SP32-095 na końcu rządka odstawionych maszyn w lokomotywowni Bortatycze.

SP32-108 SP32-116

O ile dobrze pamiętam to obie maszyny przybyły do nas około roku 1992 z chyba likwidowanej wtedy lokomotywowni Siedlce. Maszyny dostały przydział do chełmskiej „szopy” więc na Zamojszczyźnie widywałem je rzadko (albo po prostu nie miałem do nich szczęścia). Sto-ósemka wyróżniała się wizualnie czerwono-białymi ozdobnikami na rynienkach i stopniach oraz czerwonym tłem tablic. Lok niestety poszedł w krzaki jeszcze pod koniec lat 90-tych. Nieco dłużej pojeździła zaś SP32-116, której jednak wizualnie w ostatnim okresie eksploatacji nic specjalnego nie wyróżniało.

SP32-115

Kolejna z serii maszyn bardziej chełmskich niż zamojskich aczkolwiek widywanych także i na Zamojszczyźnie. Przyznam szczerze, że bardzo podobały mi się odcienie zieleni i żółtego jakie ta lokomotywa przybrała po ostatniej naprawie rewizyjnej w ZNTK Poznań. Niestety jakoś miałem pecha do łapania tego loka z aparatem.

SP32-115 rusza z Werbkowic z popołudniowym pociągiem z Zamościa do Hrubieszowa. Wagon pierwszej klasy za lokomotywą to nie podsył do ZNTK lecz część składu nocnego Wrocław – Zamość i po powrocie do Zamościa na wieczornym osobowym z Hrubieszowa zostanie przełączony do pośpiesznego do Wrocka. Wszak 99% pasażerów i tak jedzie do Krakowa lub na Śląsk. Sierpień 2002

SP32-115 z pośpiesznym Roztocze z Warszawy Zach. do Rawy Ruskiej podczas krótkiego postoju w Zawadzie. Lipiec 2002.

SP32-117

W przeciwieństwie do „stopiętnastki” SP32-117 napotykałem nader często na swej drodze. Do tego stopnia, że czasem miałem już trochę dość tej maszyny. Świadczy to z drugiej strony o tym, że był to jeden z lepszych loków z zamojskiej gromadki, który prowadzał wszystko od lokalnych osobówek aż po pośpieszne „Roztocze”.

SP32-117 z pośpiesznym „Roztocze” z Warszawy Zach. do Rawy Ruskiej wjeżdża na stację Zawada. Po prawie SP32-024 z osobowym Zawada – Zamość. Lipiec 2001

SP32-117 z osobowym Hrubieszów Miasto – Zawada podczas krótkiego postoju w Werbkowicach. Lipiec 2001

SP32-117 na popołudniowym osobowym do Hrubieszowa w Werbkowicach. Zwraca uwagę styrany wygląd „odkurzacza”.

„Nowe szaty króla”, w tym przypadku nowe szaty SP32-117 na osobowym Hrubieszów – Zamość po powrocie z naprawy rewizyjnej. Czerwiec 2002.

SP32-117 w wydaniu zimowym. Z osobowym Zamość – Hrubieszów wyjeżdża ze stacji Werbkowice.

SP32-118

„Odkurzacz” z serii chełmskich. Znikł mi z pola widzenia około roku 2000 i w zasadzie spisałem go już na starty aż do pewnej listopadowej niedzieli roku 2003 gdy na lubelskim wachlarzu moi oczom ukazała się piękna i pachnąca nowością SP32-118 świeżo po naprawie rewizyjnej wykonanej w ZNTK Nowy Sącz. Był to przedostatni z zamojskich „odkurzaczy” który doczekał się naprawy rewizyjnej. Zaledwie niewiele ponad pół roku później został „aresztowany” wraz z innymi maszynami tej serii w związku z aferą KOLMEXu.

Listopad 2003. SP32-118 w hali lokomotywowni Lublin.

Luty 2004. SP32-118 na szlaku. Tutaj wjeżdża na stację Werbkowice z osobowym z Zamościa do Hrubieszowa. Charakterystyczna kanarkowa maszyna na tle totalnej bieli.

SP32-118 w śnieżnej zadymce na odcinku Konopne – Werbkowice prowadzi poranny osobowy do Hrubieszowa. Marzec 2004.

SP32-118 w zimowej scenerii opuszcza Werbkowice z osobowym  z Hrubieszowa do Zamościa. W tle niedokończony nigdy wiadukt na torami linii 72 i LHS oraz wytwórnia prefabrykatów w Werbkowicach.

SP32-119

Lokomotywę pamiętam z lat 90tych dzięki biało-czerwonym ozdobnikom na rynienkach nad przedziałem maszynowym i czołach. Potem wraz z rzezią połączeń w 2000 znikła z pola widzenia i udało mi się ja odnaleźć wśród odstawionych SP32 na szopie Zamość Bortatycze w 2002 roku.

SP32-136

Maszyna przybyła do nas w latach 90-tych jako zamiana z lokomotywownią Jasło za SP32-033. Od tamtej pory zdołała się na stałe wpisać w zamojski krajobraz jako jedna z lepszych maszyn serii SP32. Spotykana bardzo często na lokalnych osobówkach, dalekobieżnych „Roztoczu” i „Chełmianinie” lub nocnej Warszawie. Także na nocnym Wrocławiu na odcinku Zawada – Hrubieszów.

SP32-136 z osobowym Hrubieszów – Zawada. Choć okoliczności przyrody nie wskazują, to jest to zima roku 2002.

SP32-136 złapany z osobowym Hrubieszów – Zawada między Werbkowicami a Terebińcem.

SP32-136 w zimowej odsłonie przy peronie w Werbkowicach z proteza hrubieszowską nocnego Wrocławia. styczeń 2003

Werbkowice styczeń 2002. Proteza hrubieszowska nocnego Wrocławia prowadzona SP32-136 przywiozła pasażerów i rusza w dalszą drogę.

SP32-136 na czele porannej protezy hrubieszowskiej opuszcza Werbkowice. Styczeń 2002.

SP32-136 z popołudniowym osobowym Zamość – Hrubieszów na torze 2 przy peronie pierwszym w Werbkowicach. Skład wróci jako wieczorny łącznik do pociągu pośpiesznego do Wrocławia. Lipiec 2002.

Sierpień 2002. SP32-136 oraz SP32-206 w lokomotywowni Zamość Bortatycze. Jedna podczas czynności przed wydaniem wieczorem na pośpieszny do Wrocławia, a druga szykowana na „pielgrzyma” relacji Zamość – Częstochowa Stradom, który kursował w kilka dni w roku między 13 a 17 sierpnia oraz 25 i 27 sierpnia.

SP32-144

Jedna z najbardziej charakterystycznych z zamojskich SP32 a to dlatego, że najdłużej nosiła pierwotny schemat malowania w którym te lokomotywy przybywały z fabryki w Bukareszcie. Zachowała go bowiem aż do przełomu 2000 i 2001 roku. O ile dobrze pamiętam, chyba jeszcze w styczniu 2001 można było spotkać SP32-144 w swoim charakterystycznym wdzianku. Jeśli ktoś nie pamięta o jaki schemat chodzi to zapraszam np. TUTAJ do archiwalnej wersji strony kolej.pl. Lokomotywa powróciła po kolejnej NR w marcu 2002 już w tradycyjnym schemacie i kolorach ZNLS Piła.

Piękne majowe barwy przyrody i równie świeża i soczysta w swych kolorach SP32-144 podczas krótkiego zatrzymania w Werbkowicach z osobowym z Hrubieszowa do Zamościa (Wrocławia). Maj 2002.

A to już trochę bardziej sfatygowany portret zrobiony letnim wieczorkiem w Hrubieszowie. SP32-144 oczekuje na odjazd do Zamościa z protezą nocnego Wrocławia. Frekwencja jak zwykle dopisuje i wagonik niebawem będzie pełen.

144 spotykałem dość często. Żałowałem tylko, że nigdy nie przyszło mi na myśl, żeby zrobić jej zdjęcie jeszcze jak nosiła oryginalny schemat malowania. Tutaj SP32-144 na tle werbkowickich warsztatów wąskotorowych z porannym przedłużeniem nocnego Wrocławia.

SP32-144 stan na luty 2004. Werbkowice.

Zima 2004 Zamość. SP32-144 z osobowym do Hrubieszowa oczekuje godziny odjazdu.

SP32-145

Popularny „rdzewiak”. Tak naprawdę to takie określenie przylgnęło do tej lokomotywy dopiero w ostatnich latach eksploatacji za sprawą malatury, która odpadła z niej całymi płatami. Natomiast sama maszyna technicznie zupełnie bez zarzutu. Wydawana na wszystko co się da i bez większych problemów objeżdżająca każdą służbę. Lubiana i wielokrotnie upiększana na Bortatyczach różnymi czerwonymi i białymi wstawkami. W ostatnich latach jednak przede wszystkim rozpoznawalna za sprawą czerwonego tła tablic (no i oczywiście fatalnego stanu malatury). Maszyna po roku 2000 była na tyle wszędobylska, że w pewnym momencie miałem jej serdecznie dość. Ot kiedy nie pojadę to znów SP32-145. Żeby tak współczesny tabor PKP IC miał taką dostępność.

Apogeum stadium „rdzewiaka”. Marzec 2003 i SP32-145 zatrzymująca się w Przeworsku z osobowym z Horyńca. Od tamtej pory malatura lokomotywy ulegała stopniowej poprawie za sprawą pojawiających się tu i tam łat świeżej farby.

Kwiecień 2003, tutaj już widać pierwsze łatki na pudle SP32-145. Osobowy Zamość-Hrubieszów złapany w Terebińcu.

Zamość i osobowy do Hrubieszowa oczekujący na odjazd. Maj 2003 – malatura coraz lepsza.

SP32-145 na czele osobowego porannego Zamość – Hrubieszów. Lato 2003.

Werbkowice, lipiec 2002. SP32-145 z porannym przedłużeniem nocnego Wrocławia. Dwa pierwsze wagony otwarte dla podróżnych. Pozostałe 6(!!!) to podsył do hrubieszowskiej wagonówki.

Hrubieszów Miasto. SP32-145 gotowa do odjazdu z wieczornym osobowym do Zamościa.

SP32-145 w promieniach zachodzącego słońca rusza pełną parą z Werbkowic z wieczornym osobowym do Zamościa. Sierpień 2003. Tym razem dla pasażerów dostępny cały jeden wagon 120A a pozostałe 6 to podsył.

I tym sposobem doszliśmy do końca sagi wspomnieniowej o zamojskich SP32. Lokomotywach, które weszły na stałe w kolejowy krajobraz zamojskich linii nadając im żółto-zielonego kolorytu na niemal trzy dekady. Lekka konstrukcja o 18,5 tonowym nacisku osiowym i 1MW mocy (po pierwszych niepowodzeniach) znakomicie sprawdzała się w lokalnych warunkach. W  wersji po wymianie silnika spalinowego na mercedesowski również z ciężkimi pociągami po 500ton. Wielka w tym oczywiście zasługa ludzi, którzy zjedli zęby przy obsłudze tych maszyn. Skoro więc SP32 wyszły na porządne maszyny to i może dla SU160 jest jakaś przyszłość. Jeśli tylko po  osiągnięciu progu pierwszej naprawie P4 przewoźnik całkiem ich nie porzuci. W epilogu stanowiącym cześć 3 wspomnień postaram się zebrać kilka słów o SP32 bywających u nas w delegacji (zazwyczaj z Jasła).

Możliwość komentowania jest wyłączona.