O tabeli przyjazdów i odjazdów

W gablocie przed wejściem do zamojskiego dworca PKP powiesili  rozkład jazdy, który będzie obowiązywał w okresie letnim. We wcześniejszych latach takie wydarzenie było by dla mnie  inspiracją do przeprowadzenia  kompleksowej analizy treści zawartych w nowych tabelach. Niestety,  od dłuższego już czasu kolej pozbawiła mnie tej przyjemności. Co prawda teraz zmiany wprowadzane są po kilka razy w roku , ale z perspektywy Zamojszczyzny sprowadzają się one do przesunięć kilkuminutowych: raz w jedną , raz w drugą stronę w stosunku do poszczególnych pociągów. Założenia ramowe pozostają bez zmian tj. cztery pary na trasie Zamość – Lublin, po parze na Zamość – Rejowiec oraz Zamość – Chełm, kursy letnie na Roztocze Południowe oraz coraz to nowe wcielenie  AUTOHETMANA, którego rozkład jazdy pojawia się zwykle w ostatniej chwili na trzy godziny przed północą w dzień poprzedzający wprowadzenie zmian. Strategia jest taka , że za każdym razem w tabelach autobusu na pozór nie ma i dopiero w ostatniej chwili wyskakuje nam z podziemi albo z zza peronu – zdobiąc pół rozkładu na czerwono. Tak to INTERCITY  lubi się z nami droczyć, aczkolwiek przyznać trzeba , że potrafią jeszcze w tej firmie człowieka  zaskoczyć: za każdym razem przesuwając do przodu czas wyjazdu  z Zamościa. W nowej edycji odjazd niewidocznego jeszcze w tabelach AUTOHETMANA  wytrasowany zapewne zostanie przed godz. 3 nad ranem. Jest to  długofalowa  strategia , która z czasem może mnie jeszcze sprowokować do odbycia ekskursji tym niezwykłym środkiem lokomocji.

Wydawać by się mogło, że  osoba o przeciętnej inteligencji więcej nic ciekawego w tych rozpiskach znaleźć nie powinna. A tym czasem przy każdej zmianie pędzę jak głupi przez miasto na plac dworcowy, gdzie przed wejściem do poczekalni czekają na mnie niezbadane dzieła umysłu Wielkiego Mistrza  - Konstruktora nowego rozkładu jazdy. Rzucam się na tabele jakby w nich zawarta była pasjonująca powieść kryminalna i co tam znajduję? Zagadki , bynajmniej nie sensacyjne a …umysłowe!

Zadanie 1 : Ile pociągów odjeżdża z zamojskiego dworca?

Rozkład jazdy powinien  być wizytówką kolei. Co prawda ta tabela wygląda w miarę przyzwoicie, ale jest to tylko pierwsze wrażenie. W wyniku przeprowadzenia dokładnej analizy człowiek jest zmęczony nadmiarem informacji w niej zawartych. Okazuje się, że tych pociągów wcale nie jest tak dużo, tylko niektóre mają poprzesuwane czasy odjazdu i przyjazdów po kilka minut w zależności od okresu w którym kursują. Pewnie  to nie jest wina konstruktora , tylko takie są realia kolejowe , jak domyślam się – związane z prowadzeniem prac remontowych, aczkolwiek przeciętnego podróżnego  przedstawienie oferty w tej formie zapewnie będzie drażnić i zmuszać do przetwarzania i zapamiętywania  wielu informacji. Różnice pomiędzy czasem jazdy sięgają raptem kilku minut a robi się z tego niezły galimatias. Może po prostu trzeba by było prezentować jeden tylko oficjalny rozkład jazdy dla danego pociągu dając adnotacje , że z powodu prac remontowych w niektórych okresach może dojść do kilkuminutowych opóźnień. Nie wiem , ale stosowana forma  nie jest zbyt czytelna i czasami trzeba naprawdę długo zastanawiać się czym też  różnią się poszczególne rozkłady jazdy dla danego pociągu.

Zadanie 2 : Przyjrzyj się uważnie rubrykom i wskaż jakie są różnice pomiędzy obydwoma pociągami?

To jest to co mnie najbardziej pociąga w nowych rozkładach jazdy. Testy na inteligencje. Zdarzały  już się i takie przypadki , kiedy  nie byłem w stanie odgadnąć rozbieżności. Może jestem za głupi i nie nadaje się do podróżowania koleją? Na szczęście w tegoroczne wakacje  zadane ćwiczenie jest niezbyt trudne. Pierwszy pociąg zatrzymuje się w Muninie a drugi już nie. Niewątpliwie prościej było by przedstawić jeden rozkład i zrobić  pod nim stosowną adnotację , że w takich to a takich dniach nie przewidziano postoju na stacji Munina, ale kolej musi również dbać o nasz rozwój umysłowy.  Dzięki takim pomysłom na Roztoczu ciągle się coś dzieje a my  cieszymy się  chociażby z tego , że  możemy palcami po papierze pojeździć. Oczywiście nie jest to wina kolejarzy lokalnego szczebla – pomysł jest jak najbardziej scentralizowany. Podejrzewam, że te tabele są  generowane z jakiegoś nowoczesnego programu komputerowego gdzie zadaje się formułę , naciska guzik i z drukarki gotowy rozkład jazdy  wychodzi. Tak czy inaczej efekt końcowy  nie razi nowoczesnością . Tabele rozkładowe są zawite co oddaje w pełni obraz naszej kochanej kolei. Opakowanie kolorowe a jak już przyjdzie się przejechać to szczęka opada. Na dużych stacjach to dopiero mają urozmaicenie w gablotach. Pociągów od cholery, ale żeby w odpowiedni dzień trafić. Na razie póki co  daleko nie podróżuję, aczkolwiek plany w tym roku mam ambitne. Myślę , że będzie co opisywać.