Krótki przewodnik…

Jako, że pracuję w firmie o światowym „zasięgu”, czasami zdarza się mi oraz moim współpracownikom wyjeżdżać w podróż służbową, nie koniecznie w Polskę. A że nie każdy ma zdolności odnajdywania się w niuansach podróży i rozkładach i pociągach naszych i nie tylko, jeden z nich poprosił mnie o pomoc w transferze osoby jego wraz z kolegą z obrzydliwego, moim zdaniem, lotniska na północ od naszej „kochanej” stolicy do naszego jakże pięknego, nie koniecznie moim zdaniem, Koziego Grodu.

Przewodnik ów może nie w całości, ale w większej części dotyczy podróży pociągiem.

Oto treść naszej korespondencji dotycząca dojazdu pociągiem z lotniska w…

 Pytanie:

10.30 w niedziele jestesmy w Modlinie i chce byc w Lublinie jak to zrobic mi compadre

>kolega jest za granicą i korzysta z komputera, który nie ma polskich znaków. Jeszcze<

 Odpowiedź:

Normalnie: wysiąść z samolotu, po drodze można zbajerować stewardessę i zrobić sobie z nią słit focie albo też bez niej, ale za sterami maszyny. Tej pierwszej lepiej nie pokazywać żonie, może być awantura z rękoczynami i popsutym wałkiem w tle. Następnie udać się do wyjścia po drodze denerwując ochroniarzy za pomocą aparatu bądź telefonu i co chwila robić zdjęcia samolotom. Zdjęcia wykonane można podesłać Bóberowi. Też się zdenerwuje.

Następnie trzeba przejść obok celników i nie zwracać na nich uwagi, wtedy oni nie zwrócą na was swojej. Opcja przydatna zwłaszcza jak mamy coś ciekawego w plecaku.

Nie wiem, co robić jak się celnicy zainteresują wami, nie przerabiałem tego. Jeszcze.

Teraz trzeba wyjść na halę przylotów, kupić bilet w automacie biletowym Kolei Mazowieckich (KM) za 15 PLN (stoi po prawej przy wyjściu z terminala, obok ściany płaczu i automatu do kawy. Kawa jest nie dobra i droga), wyjść przed terminal, spalić papierosa i wsiąść do zielono-żółto-białego autobusu KM. Poczekać aż autobus ruszy i dojedzie do stacji Modlin, co zajmuje jakieś 10 minut. Po wyjściu z autobusu można zapalić papierosa. Polecam parking po prawej stronie przystanku. SOK się nie przyklei, Policja też nie powinna.

Następnie podążając za stadem udać, się na peron 2. Polecam skorzystanie z kładki, nie tylko ze względu na walory estetyczne/widokowe, ale przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa. Ciężko jest uciekać przez metalowy płot przed SOK, a i bycie rozjechanym przez pociąg również do przyjemnych nie należy.

Wracając do sedna sprawy. Jak już dostaniecie się na peron, trzeba odczekać jakieś 10 minut i przyjedzie pociąg w takich samych kolorach jak autobus, którym przyjechaliście z lotniska na stację. Jak już się zatrzyma, i otworzą się drzwi, można do niego wsiąść. Jak się drzwi nie otworzą, to tam z prawej strony powinien być przycisk do ich otwierania. Jak nie ma przycisku, po prawej (może być po lewej, aczkolwiek nie gwarantuję, że akurat tam będzie) i drzwi są zamknięte to znaczy, że się popsły i niestety trzeba zasuwać biegiem do najbliższych otwartych drzwi. O ile takie będą.

Jak już się zalogujecie na pokładzie pociągu, i pociąg ruszy to trzeba cierpliwie w nim siedzieć aż dojedzie do stacji Warszawa Wschodnia.

    I tu jest mała dygresja: możecie trafić na skład cywilizowany, odpowiadający standardom XXI w. i będzie gadało, jaki przystanek jest teraz a jaki następny, a możecie trafić, że nie będzie gadało i wtedy trzeba przez okno lukać, co za stacja jest. A to może być problem, bo tablice z nazwami tak poustawiali, że trzeba się nagimnastykować, żeby dojrzeć nazwę stacji.

Tam na tej Warszawie Wschodniej trzeba wysiąść i udać się przejściem podziemnym do kasy w celu zakupienia biletu na dalszą drogę. A zanim staniecie w kolejce do kasy ( najlepiej PKP Intercity, takiej z literkami ICC), proponuję pobrać numerek z automatu, będzie wtedy szybciej i obędzie się bez awantury. Jak już wam się uda kupić bilet(y) to teraz można się udać się na zewnątrz dworca, w celu zapalenia papierosa. Czasu będzie dość sporo, prawie pół godziny, pod warunkiem, że pociąg z Modlina się nie opóźnił – co jest możliwe, wszak to stolyca i mogą robić co chcą – i nie ma kolejek przy kasach, co jest mało prawdopodobne – wszak to stolyca i ludzie jeżdżą skąd i dokąd chcą, dlatego kolejki zawsze są.

Następnie udajecie się tym samym przejściem podziemnym, którym przyszliście, na peron. Peron, z którego odjeżdża Wasz pociąg jest wyświetlany wraz z jego numerem i relacją zarówno przy wejściu do tunelu (przejście podziemne), jak i przy samych wejściach na perony. Można też zapytać panią w kasie, z którego do Lublyna odjeżdża. Pani jak będzie miała zły humor, bo akurat ma ciężkie dni, to wam nic nie powie albo wyśle was do diabła (czytaj: na inny peron i pociąg). Jak będzie miała dobry humor to was wyśle na peron właściwy.

 Perony mają swoją numerację wraz z torami. O ile perony są numerowane od 1 do ileś tam (chyba 7), to tory mają taki rozrzut, że ciężko wam będzie to ogarnąć i zastosować odpowiedni algorytm. Trzeba uważnie studiować to, co pokazują pragotrony (wyświetlacze), bo można się pomylić, co może się skończyć bieganiem po peronach i w najgorszym wypadku oglądaniem końcówek (takie czerwone dwa światełka na końcu pociągu), bądź też pojechać w drugą stronę np. do Katowic (vide pani w kasie w złym humorze). Pragotrony są zarówno po prawej, jak i po lewej stronie oraz na środku tunelu przy wyjściach na perony. Oczywiście nie wiszą nad głową, żeby było trudniej.

Tu jeszcze taka uwaga, że wszystkie pociągi do Lublina mają loka zwróconego w kierunku wschodnim, bo tam jadą. Dla lepszej orientacji: wschód to jest tam, gdzie stoi taki duży grzyb z betonu. Jak wyjdziecie z tunelu na lewo, to będzie przed wami, jak na prawo to w drugą stronę. Pod warunkiem, że idziesz od strony kas IC. Jak będziesz szedł z drugiej strony to jest odwrotnie. Ale też nie każdy pociąg jadący na wschód jedzie do Lublina. Dla ułatwienia dodam, że po bokach wagonów przyczepione są takie białe tablice z numerem, nazwą i relacją pociągu. Czasami są wyświetlacze na boczkach wagonów i pokazują to, co wyżej.

 Jeśli macie trochę czasu, zrobić parę zdjęć i podesłać Bóberowi. I nie łazić po torach, bo SOK!

 Jak już znajdziecie się we właściwym pociągu, musicie znaleźć właściwy wagon i miejsce wam przeznaczone w nim. Ktoś wpadł na pomysł, żeby do biletu była miejscówka obowiązkowa, podobno po to, żeby było wiadomo pi razy drzwi ile ludzia będzie jechało. Zapewne po to żeby dać mniej wagonów niż potrzeba. Wtedy napiszą w gazetach, że w pociągu jest ciasno i trzeba go zlikwidować, bo za dużo nim ludzi jeździ, a kolej nie ma wagonów więcej. Wskazane jest zająć miejsce wyszczególnione na bilecie, po to, żeby nie było awantury i żeby was ktoś z pociągu przez okno nie wyrzucił. I nie wyrzucajcie nikogo przez okno jak zajmie wasze miejsce. Może mieć kolegów z Pruszkowa albo Wołomina w przedziale obok, a to już mocna zalatuje. Trupem. Lepiej grzecznie poprosić o zwolnienie miejsca. Zapewniam was, że to skuteczna metoda. Ta pani w czarnym mundurku to kierowniczka pociągu. Lepiej z nią nie zadzierać, może wezwać wsparcie w postaci SOK.

Po wsiądnięciu do pociągu, znalezieniu odpowiedniego miejsca w odpowiednim wagonie, trzeba poczekać aż ruszy. Jak już ruszy to trzeba cierpliwie czekać, aż dojedzie do Lublina.

I tu kolejna dygresja: może być tak, że podobnie jak w przypadku pociągu z Modlina będzie gadało, jaki przystanek jest i jaki następny.

Mało tego! Może być tak, że będzie wyświetlało, z jakim speedem zasuwa. Pod warunkiem, że traficie na dwójkę bez przedziałową po modernie. Ale równie dobrze możecie zagrać w totka. Takie samo prawdopodobieństwo wygranej. Mnie się tylko raz takie cudo trafiło, a wiesz przecież, że sporo tego towaru zaliczyłem. Nie liczcie jednak na więcej niż 160km/h

Może się zdarzyć, że pociąg pojedzie nie w tą stronę. Spokojnie, bez paniki! Pewnie się dyżurny pomylił i przestawił wajchy nie w te stronę, wszak niedawno się rozkład zmienił i jeszcze mógł się go na pamięć nie nauczyć. Albo też zacięła się zwrotnica i nie odbija. Trzeba będzie zaczekać ze dwie godziny, zanim znajdą i ściągną sprawna maszynę z drugiego końca Polski i ściągną was z powrotem na Wschodni.

I tu znowu dygresja: możecie mieć więcej szczęścia ode mnie i trafić w peronach słynne już w świecie pendolino. Raczej do Lublina tym nie dojedziecie, no chyba że przez Katowice (vide: pani w kasie), ale zrobić kilka fotek i podesłać Bóberowi. Wścieknie się jeszcze bardziej.

Jak już wam się uda dotrzeć do Lublina, to znaczy, że przeszliście test na podróżnika klasy trzeciej i możecie już poruszać się pociągiem z Lublina do Wawy i z powrotem, bez przewodnika.

A z ciebie leci flakon. Najlepiej tego towaru od twojego wujka ze wsi, co to ostatnio rozpijaliśmy pod płotem przy torach za firmą, jak nas SOK zgarnął.

 A najlepiej polecam spojrzeć w załączniki. Jest jeszcze o 10:03, ale na niego raczej nie zdążycie i tam jest tylko 5 minut na przesiadkę, a bilet u kierpocia jest droższy o jakieś 10 zeta.

Wysokich lotów i miłej podróży życzę.

 PS. Koledzy sztuk 2 dotarli w całości i zdrowiu do domu i pojawili się w pracy, w miarę zadowoleni z jazdy. Minusem dla nich była delikatna ciasnota. No cóż, jechali drugą klasą i było to tuż przed Świętami, a sami wiecie jak wtedy wyglądają pociągi. Może nie wszystkie, ale spora ich część.