Krajobraz przed zamknięciem siódemki

Zapraszam na fotorelację z przejazdu pociągami REGIO po  zamkniętym obecnie dla ruchu pasażerskiego fragmencie  linii kolejowej nr 7.

Przejazd odbyłem w ubiegłą sobotę 10.06.2017 r, w ostatni dzień kursowania pociągów pasażerskich.

Podróż odbyłem kilkoma pociągami REGIO, były to głównie pojazdy serii EN57 nazywane potocznie kiblami,  które  zobaczycie  na zamieszczonych zdjęciach.

Wbrew pozorom chwalę sobie tę przejażdżkę, siedzenia wygodniejsze niż w pojazdach serii SA134 czy SA103 lub SA135, dużym plusem są otwierające się okna. W szynobusach jest albo za gorąco albo za zimno a regulację wentylacji zapewnia klimatyzacja. Tymczasem w jednostce wystarczy otworzyć dwa okna w przedziale podróżnych i w największe upały panuje przyjemny chłód. Minusem może być nieco mniejsze wyciszenie hałasu w porównaniu do najnowszych pojazdów ale i w tym względzie obserwuje sporą poprawę w pojazdach zmodernizowanych.

Takie właśnie komunikaty zamieszczane były w gablotach na poszczególnych stacjach i przystankach. Linia kolejowa została z dniem 11.06.2017 r. zamknięta na odcinku Lublin – Dęblin – Pilawa co wiązać się będzie z jej gruntowną modernizacją.

Oto pierwszy przystanek za Lublinem – Stasin Polny. Wyprawa miała na celu udokumentowanie stanu sprzed remontu. Takich wyjazdów zaplanowałem kilka, niestety z różnych przyczyn doszedł do skutku tylko jeden – w tę ostatnią sobotę. Dobre i tyle.

Budynek dworca w Motyczu z braku starych zamczysk w okolicy mógłby z powodzeniem posłużyć za miejsce akcji jakiegoś horroru.

Co prawda nie podejrzewam, że te stare budynki zostaną rozebrane w związku z prowadzonymi pracami przy modernizacji linii ale jak to u nas bywa – różne cuda się zdarzają. A takie kompleksowe remonty mają to do siebie, że znacznie zmieniają otaczający nas krajobraz. Często na lepsze ale czasami i na gorsze. Oczywiście, nie kwestionuje samej idei zmian, bowiem są one nieuniknione, a nowe czasy często tego wymagają. Jedne rzeczy mi się podobają bardziej inne mniej a chciałem zobaczyć jak to wyglądało przed, żeby ocenić efekt końcowy.

Sam zaś sposób prowadzenia robót jest postawiony na głowie. Moim zdaniem, w XXI wieku można wymagać od wykonawców aby takie rzeczy robione były na dwutorowym odcinku bez zamykania szlaku. Ale u nas musi być wszystko inaczej niż na świecie. Doszły do mnie na przykład informacje o tym, że Zakłady Azotowe w Puławach ( stacja Puławy Azoty ) będą miały zapewnioną przepustowność – remontowany będzie tylko naprzemiennie  jeden tor w stronę Dęblina a tam już jest odbicie na południe.

Peron w motyczy dwukrawędziowy i dosyć okazały.

Zatrzymywać się na nim mogą długie składy.

W sobotę trwał rozładunek kruszywa budowlanego.

Szerszeń z tygrysem pozowały mi do zdjęcia.

Nastawnia w Motyczu jest całkiem okazałą budowlą. Prawdopodobnie -  nastawnie na linii,  co do zasady:  zostaną wyburzone a w ich miejsce posadowione będą kontenery do sterowania tymczasowego – awaryjnego. Ruch na odcinku pomiędzy Lublinem a stacją Puławy Azoty sterowany ma być ponoć  z lokalnego centrum umiejscowionego na nastawni w Lublinie. Zatem szykuje się spora rewolucja w tym zakresie. A w Motyczy jest jeszcze nastawnia z drugiej strony stacji, której jednak nie sfotografowałem, bo się zagapiłem.

Przystanek Motycz Leśny. Mechanik Orzechowski miał konika na punkcie panewek a ja mam na punkcie wiat. Jak widać, są one ujednolicone na tej linii i zbliżone konstrukcją do wiaty peronowej zamontowanej na stacji Zawada, którą przetestowałem z wynikiem pozytywnym pod kątem zabezpieczenia przed intensywnymi opadami deszczu i gradu. Zapewnia też przyjemny cień w upalne letnie dni. Niestety, nie chroni przed silnym wiatrem w okresie jesienno – zimowym i to jest jej poważna wada.

Sympatyczny przystanek Miłocin. Tę budkę kojarzę z przejazdu drogą.

Przy drugim peronie standardowe wiaty dla odcinka: Lublin – Dęblin.

Peron na stacji Sadurki.

Stacja bardzo okazała i ciekawa.

Widoczne przez okno zabytki skusiły mnie do opuszczenia pokładu pociągu.

Ciekawy bruk.

Interesująca stara wiata, ale nie dla podróżnych tylko magazynowa.

Praktycznie mamy tutaj aż dwa perony.

A to tablica informacyjna zawierająca podstawowe informacje o zabytkach kolejnictwa.

Zwabiła mnie tutaj widoczna na zdjęciu stara wieża ciśnień.

Wnętrze poczekalni, niektóre pomieszczenia dworca są wykorzystywane w celach handlowych.

Toalety i stare piwnice na podjeździe przed budynkiem dworca PKP.

Okazały, drewniany dworzec – widok od strony osady. Warto zaznaczyć, że kiedyś, bardzo dawno  stacja nazywała się Nałęczów i stad kursowały dorożki do popularnego uzdrowiska o czym poczytać można w przedstawionej wcześniej gablocie.

I w końcu widok na wieże ciśnień, moją uwagę przykuły ozdobne poręcze schodów. Nieszablonowe rozwiązanie konstrukcyjne.

A to lubelskie PENDOLINO, w każdym razie na pewno nie słynna POMARAŃCZARKA bo za…młoda, ta intercita. Za nowoczesny model! Ostro pociąg poszedł przez stacje. Przed  2 – 3 minutami  jechał bliźniaczy skład w przeciwną stronę Dęblina. A co to za relacja to i tak, z perspektywy nie ważne bowiem takie pociągi przestały kursować po linii od 11.06.2017 r. do odwołania.

Na stacji wygrzewał się byk ze składem, czyli lokomotywa ET22.

Bardzo przyjemny dla oka budyneczek, widok z okna pociągu.

Portret nastawni na głowicy wschodniej stacji.

Nastawnia na głowicy zachodniej stacji. Zauważyć można niedokapitalizowanie tych budynków, tak jakby władze spółki PLK liczyły się z tym, iż nie warto w nie inwestować. Mają jednak swój specyficzny klimat.

Odjeżdżamy ze stacji Sadurki w siną dal.

Następny przystanek: Czesławice. Wiaty nie stwierdziłem, za to okolica okołoprzystankowa dzika ale miła dla oczu. Przystanek został wybudowany na początku lat 90 – tych ubiegłego wieku.

Oj, podróżni narzekali na całokształt. Od 11.06.2017 r. w miejsce pociągów REGIO kolej w postaci samorządowego przewoźnika wprowadziła komunikacje zastępczą. Jak zauważyłem w ostatnich pociągach podróżnych było sporo pomimo, że była  sobota. Niektórzy obawiali się tłoku w autobusach, podkreślali chaos informacyjny. Ogólnie dało się zaobserwować spore niezadowolenie.

Nastawnia w Nałęczowie.

Po linii jeździłem co prawda milion razy ale było to już dawno – w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku a po drugie: przemieszczałem się głównie pociągami pośpiesznymi na trasie: Lublin – Warszawa – Lublin a czasami nawet ekspresem Bystrzycą. Z tych względów praktycznie nie zwracałem uwagę na poszczególne stacje i przystanki. Wyjątkiem był Nałęczów gdzie z duża uwagą obserwowałem się tor wąski oraz przystanek Zarzeka, gdzie odstawione były parowozy z DOKP Wschód, w tym wiele teigreków a w późniejszym okresie rezydowały tam trupy maszyn serii ST44.

Nałęczów był ostatnim postojem przed Lublinem co dotyczyło oczywiście pociągów dalekobieżnych.

Obecnie stacja zachowała po części klimat minionych lat.

A to być może legendarna POMARAŃCZARKA, która od zmiany rozkładu jazdy, od 11.06 albo się spóźnia albo nie jedzie wcale. Od niedzieli bowiem wszystkie pociągi dalekobieżne Intercity jadące w stronę Warszawy wytrasowane zostały przez Lubartów i Łuków. Jak można było się tego spodziewać są niezłe jaja z tymi objazdami, ale to już pora na inną opowieść. Powróćmy do soboty, wtedy kiedy jeszcze wszystko chodziło jako tako.

Przystanek Łopatki.

Stacja Klementowice.

Peron dwukrawędziowy.

Nastawnia na głowicy zachodniej.

Nastawnia na części wschodniej.

Przystanek Pożóg.

Stacja Puławy z ogromnym peronem i charakterystycznym dla linii drewnianym budynkiem dworca.

Peron Puławy Miasto z charakterystyczną wiatą raczej nie powinien być modernizowany.

Ale ciekawe wiaty na przystanku Puławy Chemia może już to spotkać.

Puławy Azoty

Lokomotywy Zakładów Azotowych.

Ciekawa budka.

Chyba budynek wagi kolejowej.

Chciałbym pracować w tej kurzej chatce.

Stacja towarowa zastawiona wagonami i lokomotywami, nikt tu nie myśli o żadnym zamknięciu. Co ciekawe pociągi towarowe kursować po siódemce maja jeszcze prawie do końca czerwca 2017 r. podczas gdy osobówki już nie chodzą.

Przystanek osobowy.

Peron

Nastawnia od str. zachodniej.

Na zakończenie zwiedzimy schowaną w lesie stacyjkę w Gołębiu.

Otwierane okna w elektrycznych jednostkach serii EN57 umożliwiły mi wykonanie większości zdjęć, w najnowszych typach pojazdów już tego robić nie mogłem.

A to przygotowanie do objazdów. Pociągiem z Zagórza do Lublina przybyły dwie gamy: 010 i 004. A od niedzieli zaczął się z ich udziałem prawdziwy Armagedon. A sama wycieczka bardzo ciekawa. Żałuję, iż nie byłem w stanie pojechać na odcinek: Dęblin – Pilawa, który też został zamknięty.

Możliwość komentowania jest wyłączona.