Spisani na straty?

Od trzech miesięcy zamiast IC „Hetman” z Hrubieszowa do Jeleniej Góry mamy tymczasowy pociąg zastępczy relacji Hrubieszów – Rzeszów. Za nami zarówno okres wzmożonych przejazdów świątecznych, ferie zimowe jak i okresy tradycyjnie mniejszego ruchu pomiędzy szczytem świątecznym oraz feriami zimowymi. Można zatem pokusić się o krótki bilans tego okresu

Konkurencja – zostały tylko BUSy i samochody

Kolej nie działa w transportowej próżni stąd analizę zacząć trzeba od krótkiego nakreślenia sytuacji transportu zbiorowego stanowiącego bezpośrednią konkurencję pociągów. A tutaj zaszły np. względem ubiegłego roku duże i niestety bardzo negatywne zmiany. Przede wszystkim Zamojszczyzny nie ominęła ogólnopolska fala upadłości samorządowych przewoźników autobusowych, którzy w sytuacji przedłużającego się zamrożenia najistotniejszych zapisów ustawy o publicznym transporcie zbiorowym nie byli w stanie sprostać zadaniom przewozowym. Wraz z tą falą upadłości znikły w 2018 roku bezpośrednie i codzienne kursy autobusowe relacji Hrubieszów – Chełm – Lublin – Wrocław oraz Hrubieszów – Zamość – Tomaszów – Rzeszów – Kraków –Wrocław. Nie kursuje już także autobus w relacji Kłodzko – Wrocław – Zamość. Na placu boju pozostali więc tylko przewoźnicy prywatni oferujący obsługiwane busami kursy Zamość-Tarnobrzeg – Kraków (tutaj niezmiennie 4 pary). Pojawił się obsługiwany busem lub autobusem (w zależności od ilości rezerwacji) kurs Hrubieszów – Zamość-Tomaszów-Rzeszów-Kraków. Oraz kurs busowy relacji Zamość – Tomaszów – Kraków. Prywatny PKS Biłgoraj uruchamia też dwa kursy relacji Biłgoraj – Kraków obsługiwane w zależności od rezerwacji taborem dużym lub busem. Na trasie wrocławskiej pozostało zaś tylko jedno połączenie w skróconej relacji Zamość-Wrocław realizowane przez prywatnego przewoźnika również głównie taborem busowym.  Jak widać w większości przypadków kursy postawionych w stan upadłości  przewoźników samorządowych realizowane dalekobieżnymi autokarami zostały zastąpione przez busy przewoźników prywatnych o małym potencjale taborowym. Wydatnie sprzyja to nakręcaniu spirali zmniejszającego się zainteresowania transportem zbiorowym w którym obniżanie standardu wypycha kolejnych pasażerów do samochodów lub zostawia ich po prostu w domach. Tak działa w praktyce wykluczenie komunikacyjne.

Kolej mimo to mocno traci

Jak w tej sytuacji wygląda zainteresowanie przewozami kolejowymi? Tutaj niestety mamy do czynienia z istotnymi spadkami frekwencji w pociągu i to pomimo osłabienia konkurencji drogowej. Dokładniej rzecz ujmując, kolejne losowe obserwacje napełnienia na odcinku Rzeszów – Hrubieszów pokazują, że w zestawieniach ferie zimowe (lubelskie i podkarpackie) 2019  kontra ferie zimowe (lubelskie i podkarpackie) 2018, pasażerów w pociągu na odcinku Rzeszów Główny – Hrubieszów Miasto jest  mniej o od 40% do aż 65%! Uśredniając wyniki  losowych obserwacji otrzymamy spadek frekwencji o 41% i to przy szeregu optymistycznych założeń. Np. że dwa autokary ZKA w trakcie ferii 2018 zamawiano tylko dlatego, iż jeden 55 miejscowy wóz zbierał niemal całość pasażerów a drugim podróżowała np 5 osobowa grupka (a wiemy, że rzadko tak było). Drugie optymistyczne założenie jest takie, że nie będziemy uwzględniać nałożenia się przerwy semestralnej uczelni wyższych na lubelskie i podkarpackie ferie zimowe 2019, a takowa przerwa miała istotny wpływ na frekwencje w drugiej połowy lutego 2018. Oczywiście warto również odnieść  się do nieco bliższego okresu jakim był listopad 2018, i porównać zmiany frekwencji w tzw. „martwym” okresie. Analizując zatem wyniki losowych obserwacji z listopada 2018 i stycznia 2019 przy eliminacji szczytów przewozowych z początku i połowy listopada oraz początku stycznia otrzymujmy po uśrednieniu spadek frekwencji o 38% względem listopada. Choć musimy cały czas przyjąć optymistycznie, że w tym przypadku nie ma znaczenia zmiana trasy z bardziej atrakcyjnej przez Tarnobrzeg (styczeń 2019) na listopadową objazdową przez Leżajsk. Oczywiście cały czas mówimy o losowych obserwacjach z różnych dni tygodnia. Dodatkowo w przypadku porównań  okresów ferie 2018 kontra ferie 2019 cały czas miejmy w pamięci zawirowania konkurencji autobusowej jakie miały miejsce w trakcie roku 2018. Musimy także pamiętać, że kolej oferuje w tej chwili najszybsze połączenie transportem publicznym na trasie Hrubieszów/Zamość/Biłgoraj – Kraków/Wrocław (w skrajnych przypadkach jak Hrubieszów – Opole lub Wrocław połączenie jedyne!) a mimo to jak widać ludzie wolą się dwa razy zastanowić zanim zdecydują się jednak jechać pociągiem z przesiadką w Rzeszowie.

Robi się jeszcze ciekawiej jeśli porównamy ilu pasażerów bywa teraz w TLK Rzeszów – Hrubieszów na stacji w Rzeszowie a ilu np. w Werbkowicach. Coraz częściej bowiem to właśnie pasażerowie z powiatu hrubieszowskiego stanowią połowę lub nawet więcej(!) podróżujących na odcinku Rzeszów – Hrubieszów! W przypadku wagonów bezpośrednich IC „Hetman” grupa pasażerów hrubieszowskich w trakcie obserwacji zazwyczaj stanowiła około 20% – 25% całości napełnienia składu. Wygląda więc na to, że najmniej odeszło pasażerów hrubieszowskich co wcale nie dziwi jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że z Zamościa do Krakowa jest alternatywa 6 par połączeń busowych a z Hrubieszowa do Krakowa tylko jednego. Analogicznie z Zamościa do Wrocławia dojedziemy 1 parą bezpośredniego połączenia  busowego a z Hrubieszowa takowej alternatywy brak. Nie miejmy jednak złudzeń co do tego gdzie znajdą się pasażerowie hrubieszowscy jeśli któryś z przewoźników prywatnych zdecydowałby się na uruchomienie kursów Hrubieszów – Wrocław. Kto nie wierzy niech sprawdzi sobie w mediach społecznościowych częstotliwość zapytań o kurs wrocławski płynących do firmy która przejęła majątek po PKS Hrubieszów. Sporo do myślenia daje też fakt, że udział pasażerów „hrubieszowskich” w „ogóle podróżujących” TLK Rzeszów-Hrubieszów spadł wraz z rozpoczęciem ferii zimowych na Lubelszczyźnie. I znów nie miejmy wątpliwości, jest to wynik trudności z zarezerwowaniem miejsc w busach Zamość – Kraków, gdy popyt na podróże wzrósł a przewoźnicy prywatni nie są zbyt zainteresowani okresowym zwiększaniem podaży.

Jeśli zatem oferta kolejowa  pomimo dobrego rozkładu przegrywa nawet z nielubianymi przez pasażerów  – i nie oszukujmy się – mało komfortowymi busami, to znaczy, że jest dramatycznie słaba w reszcie aspektów pozarozkładowych i tutaj konieczna jest poprawa. Działa tutaj bowiem ten sam mechanizm spirali odstraszania od transportu zbiorowego. Niska jakość połączenia kolejowego wypycha ludzi do samochodów lub skłania by z podróży zrezygnować całkowicie. Pasażerów w transporcie zbiorowym jak podróży ogółem ubywa, osłabiają są powiązania między wyludniającym się ośrodkiem generującym migrację a lokalizacjami tę migrację przyjmującymi. Wykluczenie komunikacyjne się pogłębia. Co gorsza wraz z długotrwałym przetrasowaniem pociągów na objazd leżajski, opcja kolejowa przestanie być szybsza od części busów – będzie oferować zaledwie identyczny czas przejazdu. Zatem jej przewagą może być głównie komfort. A o takowym nie sposób w ogóle mówić jeśli konieczna będzie znienawidzona przez pasażerów przesiadka w Rzeszowie oraz  wydłużający się czas podróży przestarzałym regionalnym SZT.

Utracone szanse

Pozostawiając na chwilę na boku nierozwiązane problemy taborowe PKP Intercity, które spowodowały spisanie przez przewoźnika Zamojszczyzny na straty w sezonie zimowo-wiosennym 2018/2019 i spójrzmy na ten temat z nieco innej strony.

Przedłużające się zamknięcie linii numer 7 oraz prowadzone równolegle zamknięcie linii numer 68 od Stalowej Woli do Lublina wyeliminowało także dalekobieżne połączenia kolejowe w relacjach Lublin – Kraków i Lublin – Katowice/Opole/Wrocław. Nie jest żadną tajemnicą, że pociągi te zasilał nie tylko sam Lublin lecz część pasażerów dowożono z okolic Chełma, Krasnegostawu czy nawet Hrubieszowa i Zamościa. Wobec takiego stanu rzeczy cześć z tych pasażerów np. z okolic Chełma szukała alternatywy i trafiała na IC „Hetman” z Hrubieszowa do Jeleniej Góry czego sam byłem nie raz świadkiem. Niestety wraz ze zmianami z grudnia 2018 i ta alternatywa znikła a kolej nie potrafiła wykorzystać również i takiego prezentu pozyskującego nowych pasażerów z Zamojszczyzny.

Otwartym pozostaje pytanie czy kolejarze będą w takim razie potrafili wykorzystać kolejne szanse w najbliższej przyszłości? Czy uda nie zmarnować powrotu sensownego czasu przejazdu trasy Hrubieszów-Kraków-Katowice i tym samym opcji na bezpośrednie połączenie Zamojszczyzny nie tylko z Krakowem i Wrocławiem ale także i GOP-em?  GOP-em do którego wyruszała od lat 70-tych masowa migracja z Zamojszczyzny. Czy uda się skorzystać z szansy jaką będzie nieuniknione przecież wprowadzenie opłat na A4 między Krakowem a Rzeszowem? Odpowiedzi na te wszystkie pytania przyniesie czas. Frekwencja w IC Hetman w ferie czy wakacje 2018 pokazała jaki kierunek w realizacji połączeń kolejowych z Zamojszczyzny na zachód kraju ma sens. To co dzieje się teraz pokazuje dobitnie czego nie robić. Potencjał popytu w przewidywalnej przyszłości jest wciąż spory. Jedno jest jednak pewne. Nie wymagajmy od pasażerów by poważnie traktowali niepoważne propozycje podróży.