Kwitnące dworce

Pomimo wydania w latach ubiegłych poleceń i przypomnień w sprawie należytej opieki i troski o estetyczny wygląd zieleńców i kwietników przy obiektach PKP, w szczególności: przy stacjach, przystankach i strażnicach przejazdowych, zwierzchnicy służbowi nadal nie doceniają tego zagadnienia i nie wywiązują się ze swoich obowiązków.

Posadzone przez ogrodników kolejowych drzewa, krzewy i kwiaty na zieleńcach, rabatach, misach peronowych i w skrzyniach okiennych, a także założone trawniki i dekoracyjne żywopłoty nie są w większości przypadków pielęgnowane. W myśl instrukcji: D5 par. 20 pkt 1 i 2 oraz Zarządzenia Ministra Komunikacji nr 165 z dnia 3.09.1974 r. ( Dz. Urz. M. Kom. nr 29 z dnia 30.09.1974 ) obowiązek utrzymania porządku i czystości na zieleńcach i kwietnikach należy do użytkownika obiektu, przy którym zieleń się znajduje.

Obowiązek ten polega na systematycznym koszeniu trawników ( 2 razy w miesiącu w normalnych warunkach atmosferycznych ), usuwaniu chwastów, gracowaniu ścieżek i podlewaniu roślin, szczególnie tych w misach peronowych i skrzyniach, gdzie wysychanie jest bardzo intensywne.

Przypominam, ze podstawowo:

1) Służba Ruchu utrzymuje zieleń przy wszystkich stacjach, przystankach, nastawniach i posterunkach zwrotniczych,

2) Służba Handlowa przy ekspedycjach towarowych i drużynach konduktorskich,

3) Służba Trakcji przy parowozowniach, elektrowozowniach, pompowniach i stacjach TRAFO,

4) Służba Automatyki i Telekomunikacji przy KT S-ach,

5) Służba Wagonowa przy wagonowniach i oczyszczalniach,

6) Służba Socjalna przy ośrodkach wczasowych, stołówkach, żłobkach, przedszkolach i domach kolonijnych,

7) Służba Zdrowia przy szpitalach, sanatoriach, ambulatoriach i przychodniach.

Wszystkie inne służby i jednostki administracyjne przy użytkowanych budynkach i pomieszczeniach. W/w jednostki powinny odpowiedni sprzęt jak: polewaczki, węże gumowe, zraszacze hydrauliczne, kosiarki mechaniczne, kosy i inne narzędzia służące do pielęgnacji roślin. Wszelkich pielęgnacji o sposobie pielęgnacji  mają obowiązek udzielać miejscowi ogrodnicy i pracownicy ogrodów – służby drogowej. Pozostawienie terenów zieleni bez opieki naraża PKP na znaczne straty materialne i świadczy o niedbalstwie i obojętności kierownictwa poszczególnych jednostek na estetykę.

Oddziałom Budynków przypomina się o protokólarnym przekazywaniu użytkownikom posadzonych roślin, a następnie o okresowym kontrolowaniu ich właściwego utrzymania. W razie stwierdzenia zniszczenia lub zaniedbań w utrzymywaniu zieleńców polecam zgłaszać takie przypadki do właściwych zwierzchnich jednostek służbowych, z podaniem wysokości poniesionych strat celem wdrożenia dochodzeń służbowych, z ewentualnym przypisaniem tych strat do zwrotu.

Naczelny Dyrektor Wschodniej Dyrekcji Okręgowych Kolei Państwowych w Lublinie. Źródło: telegram D6f-612-25/84 z 23.07.1984 r.

No cóż, dobiega końca lato a ja zrobiłem  się sentymentalny. Stają mi przed oczami widoki  sprzed lat – obsadzone kolorowymi kwiatami budynki dworców, nie tylko kolejowych. Skończyło się to akurat wtedy, kiedy zacząłem fotografować, czyli pod koniec lat 90 – tych ubiegłego wieku. Wtedy kolej zaczęła się rozpadać na mniejsze spółki, a ich zwierzchnicy przestali zawracać sobie głowę estetyką terenów przydworcowych, gdyż mieli poważniejsze sprawy na głowie. Aż wreszcie doczekałem do obecnych czasów, kiedy tak naprawdę nie wiadomo, kto miałby za ten wizerunkowy aspekt odpowiadać. No i dworce w większości przestały pełnić swoje zasadnicze funkcje, nie pracują w nich już kolejarze, a nawet na Zamojszczyźnie zostały w większości rozebrane. Nie uświadczę już  kwiatków w otoczeniu peronów, choć na niektórych jak np w Zawadzie straszą jeszcze obrosłe trawą i porozbijane misy. Na szczęście zostały wspomnienia…

W Zamościu, jak na każdej większej stacji posadowione były specjalne misy do nasadzeń.

Pociąg z Wrocławia z ST44-358 na czele, lato 2005 r. Widać, że ktoś jeszcze pielęgnował dworcową roślinność w donicach.

Mogły to być już jednak wieloletnie byliny, musiały być jednak podlewane.

Donice w Zawadzie na początku XXI wieku.

Roślinność jednak była już znacznie zapuszczona. Warto podkreślić, że w Zawadzie popularne „żółwiki”  zachowały się do współczesnych czasów. W jednej rośnie nawet rozchodnik.

W latach 80 – tych Klemensów był ładnie ukwiecony. To oczywiście zdjęcie z późniejszego okresu.

Pomysłowość kolejarzy nie znała granic. Stara opona służyła za kwietnik w Szczebrzeszynie.

Był tu też mini skalniaczek – przed wejściem do poczekalni. Skromne warunki trzeba było w jakiś sposób podróżnym zrekompensować.

Kwietników nie mogło również zabraknąć w Zwierzyńcu. Bardzo popularnym nasadzeniem były aksamitki.

Józefów Roztoczański również zakwitał letnią porą, podobnie Długi Kąt. W latach 80 – tych organizowane były coroczne  konkursy na najładniejsze stacje, które przynosiły wymierne korzyści obu stronom:  kierownictwo PKP miało uporządkowany teren przy dworach, zaś pracownicy motywacje do pilnowania porządku i dodatkowe premie czy nagrody.

Szczególnie Susiec był zawsze udekorowany kwieciem, wszak tutaj działał kolejowy ośrodek wypoczynkowy – wizytówka WDOKP.

Bełżec Drugi.

Bełżec z pocz. lat 2000 – ych. Donica na peronie była stosunkowo rzadkim widokiem. Starano się je raczej umieszczać w pobliżu budynków. Chodziło chyba o względy bezpieczeństwa – sam kiedyś byłem świadkiem aktu zrzucenia pojemnika na tory w Biłgoraju, co mogło skończyć się nieciekawie.

A to budynek dworca w Bełżcu równo 10 lat temu, w sierpniu 2009 r. Słynny protest przeciwko likwidacji połączeń kolejowych. Zwracają uwagę efektowne rabaty kwiatowe. No cóż – stacja musiała być codziennie obsadzona, ponieważ wtedy jeszcze chodziło pośpieszne ROZTOCZE z Zamościa do Wrocławia.

Także na Bałajach nie brakowało dekoracji kwiatowej.

Na linii nr 66 najbardziej zadbane były okolice dworców w Biłgoraju i Hucie Krzeszowskiej. Pozostałe przystanki raczej już nie miały oprawy kwiatowej.

Dworzec Krasnystaw Miasto jest  bardzo nowoczesny pod kątem ecco gdyż posiada stałe kwietniki, trwale przymocowane do podłoża.  No cóż, budynek wybudowany został dopiero pod koniec lat 80 – tych i stąd takie rewolucyjne rozwiązania. Szkoda, że w tych pojemnikach zwykle rosła trawa, tylko na otwarciu coś kwitło.

Żulin, zapomniana aczkolwiek urokliwa stacyjka w środku lasu.

Minkowice. Kwietniki przy budynkach dworców były  charakterystycznym widokiem na linii nr 7.

A w Hrubieszowie donice stały na peronach w liczbie kilku sztuk.

Również na torze wąskim było wiele kwitnących stacji, choć może nieco skromniej ozdobionych: Werbkowice, Gozdów, Hrubieszów… To już stare dzieje, zatem zdjęcie zastępcze: Kańczuga i widoczne  w oddali misy peronowe.

A to zdjęcie z połowy sierpnia 2018 r, które przedstawia dworzec na byłej stacji a obecnie przystanku: Surochów. Można? To z własnej inicjatywy mieszkańcy budynku zadbali o otoczenie. Jest to jednak przypadek odosobniony na współczesnej kolei. Nie sprzyja temu też pewnie spora rotacja pracowników między posterunkami.

Co ciekawe, w 2000 r. otoczenie budynku nie było w ten sposób zagospodarowane. Zatem dużo zależy od ludzi, ale i od otaczającego ich środowiska – atmosfery pracy.

Pozytywnym akcentem dla mnie są też skromne instalacje roślinne na nowo wybudowanych peronach na przystankach: Zamość Starówka, Mokre itp. Posadowiono tam  roślinność pustynną, wolno rosnącą i niewymagającą pielęgnacji. To też metoda.

Natomiast PKP LHS zatrudnia na etacie ogrodnika, który zajmuje się pielęgnacją ogrodu otaczającego siedzibę spółki. Teren faktycznie jest zadbany. Razi za to mnie polityka ogałacania poszczególnych posterunków z wszelkiej okolicznej roślinności, co ma ponoć związek  z zaleceniami UTK ( względy bezpieczeństwa ).  Mogliby chociaż tuje ponasadzać w miejsce  tych wycinanych drzew.